- Mamo, czy tata jest bohaterem? - Tak, synku. - A czy to jest trudne? - Co, synku? - No bycie bohaterem? - Tata jest silny, odważny i wierzy, że nam się uda. To chyba wystarczy. - Mamo, a jeśli nie wystarczy? - Wystarczy. - A jeśli nie? Albo jeśli się nie uda? - Synku, daj spokój, zrób coś dla taty, jak wróci. - Mamo, ja już nie chcę rzeźbić. - Czemu? - Ja chcę być żołnierzem. - Jesteś jeszcze za mały. - Nieprawda! Jestem już duży! - Tak jesteś duży, ale za mały na żołnierza. - Kłamiesz mamo! Nie słyszałaś, że dzieci też walczą? - Ale nie nasze synku. A w ogóle kto ci to powiedział!
podzieloną. to ta wersja, której nie da się zastąpić niczym równie dobrym. nie ma wspanialszego stanu nad ten, który mi towarzyszy, gdy czuję, że druga osoba ma uśmiech na twarzy. że może lepiej jej teraz, ciekawiej. bo stało się coś, czego nie oczekiwała. przyszło i jest.
niezmiennie lubię przeglądać się w ludziach, którzy spełniają swoje marzenia...